Świat widziany z perspektywy gracza komputerowego.
środa, 23 grudnia 2009
Wesołych Świąt!

Chciałbym wszystkim życzyć, aby Wasze święta nie miały żadnych bugów, a nawet jeśli abyście szybko znaleźli odpowiedni patch...

A tak na poważnie. Wesołych rodzinnych i spokojnych świąt. to przede wszystkim. Do tego wymarzonych prezentów... Tych ze świata gier i nie tylko. A jeśli ze świata gier, to aby te gry tak was pochłonęły jak mnie 'Dragon Age'... Czyli totalnie, ale o tym kiedy indziej..

GROBLOG-er.

10:40, groblog
Link Komentarze (3) »
sobota, 31 października 2009
Total War. Medieval. II.

okładka Medieval II Total Warźródło: gry-online.pl

Po trzech latach od premiery i ja stałem się szczęśliwym posiadeczem tej gry, wraz z dodatkiem Królestwa. Celowo piszę szczęśliwym posiadaczem, bo gra jest niesamowicie wciągająca. Już kolejna noc z rzędu, spędzona przed komputerem. Planowanie podbojów, bitwy... I senność w pracy. Cóż taką płacę cenę, za świetną zabawę. Co jest takego w tej grze? Średniowiecze. Moje ukochane ciemne czasy. Bitwy wojny, zakon, Litwa, Polska... Czego chcieć więcej? Więcej czasu. Zdecydowanie więcej czasu. Bo jak wsiąknę w grę to TOTALNIE...

poniedziałek, 26 października 2009
Ciche oczekiwanie.

Powoli na horyzoncie pojawia się kolejna gra na którą naprawdę czekam. Silent Hunter V. Jeśli wszystko co znalazłem w sieci na temat tej gry jest prawdą... To szykuje się naprawdę fantastyczna gra. Producent ten sam co poprzednich odsłon gry, więc wierzę że nie spartolą tego tytułu.. Powrót na Atlantyk. TAK! Japoński teatr działań nie przypadł mi jakoś do gustu.. Szczególnie amerykańskie łodzie podwodne nie miały tego czegoś co miały u-booty. Ale nawet z dodatkiem U-boot missions, to nie było to. Nie mogę się doczekać spaceru za pomocą WSAD-u po okręcie, rozmów z załogą... Ciekawe jaki będzie balans między symulacją, a elementami RPG/choć może to zbyt mocne słowo?/? Cóż pozostaje mi oczekiwanie, do wiosny, choć znając życie zapewne niestety do lata. Ale wedle wszelkich znaków /a właściwie notek w sieci/ szykuje się dla mnie prawdziwa uczta...

sobota, 17 października 2009
Grając w Risen.

Od tygodnia gram w Risen. Odczucia mam dosyć mieszane. Z jednej strony gra jest naprawdę dobra, z drugiej jednak wtórna do bólu. Przez cały czas mam wrażenie, że gram w Gothica, tylo pod innym tytułem. Mało tego, nawet w fabule, są wyraźne aluzje, że to  kontynuacja Gothica... Widać, że Piranie chcą pokazać, że Gothic to oni. Nie ukrywam, że takie smaczki dodają grze kolorytu. Jest jednak jedno ale. Ta gra jest wtórna. To taka Noc Kruka, w innej /lepszej?/ oprawie. Zadania podobne, czasem identyczne, frakcje w grze, świat gry, nawet bohaterowie... Z każdym wirtualnym krokiem, Bezimiennego, przepraszam Rozbitka, mam wrażenie, że gdzieś to widziałem...

Nie powiem, gra nie jest zła. Jest dobra. I tylko dobra. Przez wtórność, przez to że nie wprowadza ona nic nowego... Być może tylko setyment do Gothica, i to że to była rewelacyjna gra, sprawiają, że Risen mi się naprawdę podoba.

piątek, 09 października 2009
Risen = Gothic ? TAK.

okładka Risen

źródło: gry-online.pl

Dziś wyszedłem z pracy punktualnie. A nawet kilka minut przed czasem, cóż zawsze jest ten pierwszy raz... Swoje kroki skierowałem do pobliskiego Empiku. Cel prosty - nabycie Risen. Cena mnie bardzo miło zaskoczyła - liczyłem na jakieś 130 zł, a na pudełku niecałe 110 PLN... To miłe. Ze swoją zdobyczą, gnałem do domu niesiony chęcią odpalenia gry. Najpierw szybki obiad, w tym czasie gra się zainstalowała, jeszcze intro i zaczęła się zabawa... Pierwsze chwile, utwierdziły mnie w tym co piszą wszyscy. Risen to nic innego jak Gothic. Czy to źle? Odpowiem dość przewrotnie: zależy który Gothic. Jak już nie raz pisałem, jestem wielkim fanem 1 i 2 części, nad którymi spędziłem, długie, niezliczone, wspaniałe godziny... A w część nr 3 po prostu zagrałem.

Po krótkiej grze nie jestem w stanie stwierdzić do której z nich jest podobne najnowsze dzieło Piranii... Graficznie przypomina trójkę, klimatem chyba mu bliżej do wcześniejszych odsłon cyklu. Ale jedno jest pewne - to kolejny Gothic. Tytuł, z wiadomych względów inny, świat i bohater również. Jednak cała reszta...

Czy warto zagrać? Grałem trzy godziny, niespiesznie eksplorując i odkrywając wyspę. To za krótko aby mieć wyrobione zdanie o grze. Gra mnie nie olśniła, nie zachwyciła. Zaciekawiła? Z pewnością, ale na razie nie przykuła mnie do krzesła, nie oderwała od rzeczywistości jak to nie raz było z innymi grami. Mimo wszystko za chwilę wracam na wyspę...

P.S. Jedna rzecz jest jednak nieco irytująca, głosy bohaterów... Jakoś nie pasują do gry, są jakieś kanciaste... Jak dotąd to jedyna rzecz, która mi przeszkadza, bo jak dla mnie podobieństwo gry do jej młodszego rodzeństwa, wadą nie jest. Co najwyżej próbą wyciągnięcia kasy... I oby gra była warta swej ceny. Jak na razie - jest.

środa, 07 października 2009
S.T.A.L.K.E.R. Zona żyje.

S.T.A.L.K.E.R. Cień Czarnobyla okładka

źródło: gry-online.pl

Z reguły /a właściwie regułą to było, bo ostatnio Groblog nieco, podupadł/, że gdy pisałem w co chciałbym zagrać, czyli taką moją małą listę zakupów,to w moje łapy wpadała zupełnie inna gra... Nie inaczej było i tym razem... Wizyta w sklepie i S.T.A.L.K.E.R. Ten pierwszy. 'Cień Czarnobyla'. W sumie gra mnie interesowała od początku, ale ilość bugów jakie miała, wedle wszelkich recenzji mnie do niej zniechęciła. Tym razem jednak, gra znalazła się najpierw w moim koszyku, a parę minut później na moim dysku... I zaskoczyła mnie bardzo miło. Po pierwsze została 'zdebugowana'. Zaznaczę, że nie jestem fanem 'shoterów', strzelanek, czy innych tego typu gier, więc porównanie z innymi tytułami mam słabe. Ale gra mnie urzekła. Klimatem. I tym, że zona żyje. Bohater z reguły w grach jest w centrum uwagi. Tu jest z boku. Życie toczy się obok, inni Stalkerzy walczą niezależnie od nas, zwierzęta grasują... Co chwila gdzieś słychać strzały, raz bliżej raz dalej... To miłe nie być Masterem. Być zwykłym STALKEREM... Miło. I deszcz, szaro buro za oknem, jakby Matka Natura wspomogła Twórców gry w budowaniu klimatu...

Zakup, w sumie przypadkowy, trzymał mnie przy komputerku, długie godziny /ciężko się dziś pracowało.../. No nic, pora wracać do ZONY...

piątek, 02 października 2009
Jesień... Pora grać.

groblogTen rok nie obfitował w nowości, które mogły by mnie zainteresować. Od ostatniego postu nie grałem nawet za wiele. Co prawda na mojej półce pojawiły się dwie nowe gry, ale to raczej mój kaprys mający zaspokoić moją potrzebę prędkości... Jak łatwo się domyśleć chodzi o "NFS: Shift". Drugim tytułem jest "Race '07", wraz z dodatkiem "GTR: Evolution". Poza tym od czasu do czasu /a tego mi bardzo brakuje/, odpalałem coś z mojej kolekcji... "Flight Simulator", "EU 3", czy "Wiedźmina" z nowymi przygodami... Ale naprawdę mało, bardzo mało grałem...

Ale przyszła jesień. A jesień to taka magiczna pora roku, gdy złote liście za oknem, czasem deszcz bębnni o szyby, robi się coraz zimniej i... sklepowe półki zapełniają się tytułam, w które chcę zagrać. Cóż zbliża się gwiazdka, żniwa dla wydawców, więc pora na zakupy.. A tegoroczna lista /a właściwie jej długo$ć/ mnie przeraża... "Dragon Age"; "Risen" /choć najpierw poczekam na recenzje.../; "Football Manager"; "Fallout 3: Game of the Year"; "Hearts of Iron III"...

Do tego jesień, czy zima, mają długie wieczory... To chyba najlepszy czas na granie. Nostalgiczny staffowski klimat, wiejący nudą i rozleniwieniem... Do tego mój blaszak ma trochę nowych bebechów, aby udźwignąć jesienne nowości... Szykuje się miła jesień. Taka jak zawsze...

09:53, groblog
Link Komentarze (2) »
środa, 08 lipca 2009
A plany były ambitne...

groblog ikonaUrlop się skończył, już prawie zapomniałem, że był... Tydzień grania. Już dawno tyle czasu nie spędziłem przed komputerem. Nie służbowo ;) . Po krótkim podsumowaniu stwierdziłem, że plany były ambitne... Prawie jak z naszymi autostradami, albo EURO 2012... Planów mnóstwo, ale trochęgorzej z ich realizacją...

Przede wszystkim, planowałem uruchomić FreeTrack-a. - Nie wyszło. Nawet nie próbowałem. Miał być upgrade komputera - patrz punkt o FreeTracku. Miało być Empire: Total War - Była EU3... Miało być jeszcze kilka gier... Ale nie było... Cóż po prostu błogie lenistwo w połączeniu ze świetną grą dały taki właśnie wynik.

Patrząc z innej nieco perspektywy - po prostu urlop był za krótki...

09:09, groblog
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 lipca 2009
TOCA Race Driver 3. Pierwsze wrażenia.

okładka TOCA Race Driver 3

źródło: gry-online.pl

Kurząca się od dawna kierownica, kusiła mnie od dawna, aby jej użyć. Po tym jak wreszcie skończyłem tryb Wielkiej Kampanii w EU3, stwierdziłem, że czas najwyższy ulec pokusie. Włączyłem więc 'NFS:Most Wanted'. Szybki wyścig, klimat, jak zawsze, ale zdecydowanie miałem ochotę na coś innego. Wtedy przypomniałem sobie o 'TOCA Race Driver', która od dawna gościła na mej liście zakupów. Początkowo nie za bardzo chciało mi się ruszyć zwłoki do sklepu, ale doszedłem do wniosku, że po tylu dniach lenistwa, typowy polski spacer do centrum handlowego, jest tym czego moje ciało potrzebuje. A i zapasy w lodówce skurczyły się bardzo... Wyprawa zaowocowała zarówno grą /oczywiście w kolekcji 'Ekstra Klasyka' cóż kryzys - oszczędzać trzeba ;)/, jak i czymś do picia i zjedzenia...

Kierownicę odkurzyłem, podłączyłem, grę zainstalowałem. Gra leciwa /z 2006 roku/, lecz dzięki temu opcje graficzne,mogłem ustawić na maksimum.

Wrażenia i odczucia mam dosyć mieszane... Z jednej strony gra wciągnęła mnie na długie godziny, zaś z drugiej parę rzeczy mnie irytuje. A nawet przeszkadza... Ale po kolei.

Muzyka i dźwięk. Muzyki właściwie brak, ale... Czy naprawdę o nią tu chodzi? Natomiast dźwięki silników zaspokajają moje ucho... Fakt na silnikach się nie znam, ale to co słychać z głośników, mnie w zupełności satysfakcjonuje.

Grafika. To kolejny element, który akurat w tej grze nie jest dla mnie najważniejszy. Ale, muszę przyznać, że wygląd torów robi wrażenie/ gra ma 3 lata, na to trzeba wziąść poprawkę/.

Cała reszta... No właśnie. Co sprawia, że pół dnia kręciłem jak głupi kierownicą, nie mogąc oderwać się od gry? A co sprawiało, że kilka razy siarczyście zakląłem. Zacznę od minusów. Po pierwsze zjazd do boksu to nic innego jak okno z dostępnymi opcjami... Trochę mało tego jak dla mnie, szczególnie, że podczas wyścigu gdy emocje sięgają zenitu, okno to studzi je natychmiast... To chyba największy minus. Do tego dochodzi przymus odblokowywania kolejnych serii wyścigowych, a co za tym idzie aby pojechać w wymarzonej serii trzeba mozolnie 'zaliczać' kolejne wyścigii... Z jednej strony standart w tego typu grach, a z drugiej trochę to irytujące...

Na koniec zostawiłem jeszcze jedno. Jak dla mnie ta gra jest za łatwa... A może spodziewałem się nie wiadomo czego? Po kilku godzinach jazdy na najwyższym stopniu trudności, udało mi się dość często być w czołówce... Oczekiwałem, że gra będzie dla mnie większym wyzwaniem... A tu rozczarowałem się... Chciałem poczuć jak rosną moje umiejętności, a tu to kilkunastu wyścigach pierwsze podium... Nie powiem kilka pierwszych kółek, to była porażka... Cóż po prostu oczekiwałem czegoś trudniejszego. A może po prostu jestem tak genialnym, wirtualnym kierowcą? ;) Na szczęście AI jest na wysokim poziomie, więc każdy popołniony błąd często kilka pozycji w wyścigu. Więc nie jest aż tak źle...

To oczywiście jedynie pierwsze wrażenia. Gra jest świetna i gdyby zjazdy do boksu wyglądały by inaczej, była by bliska tego czego od niej oczekiwałem... Choć z drugiej strony obiecywałem sbie chyba zbyt wiele... Szkoda tylko, że od jutra znów trzeba będzie chodzić do pracy i zapewne nie będę miał siły na wirtualne ściganie... To chyba największy minus...

19:51, groblog
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 lipca 2009
Urlop. Znów w grze.

groblogUrlop. To piękne słowo. A jeszcze piękniejsze jest to, co ono znaczy. A znaczy, ni mniej, ni więcej tyle, że mam wolne. Oczywiście najpierw trzeba było nadrobić domowe zaległości, odbębnić dawno obiecywany grill ze znajomymi i parę innych drobiazgów. A potem? Potem można było zacząć odpoczywać. Po zaopatrzeniu lodówki w niezbędne do życia artykuły, można było wyruszyć na zakupy. Do Gamersgate oczywiście! Po zakupach zostało tylko jedno - grać.

I tak wsiąkłem na trzy długie dni. 'Europa Universalis 3' wraz ze swoimi dodatkami 'Napoleon Ambitions' i 'In Nomine', pozwoliła mi się poczuć jak kiedyś... Gdy rano się wstawało, siadało do komputera, a wstawało wieczorem, aby położyć się spać. No czasem, niczym zombii przemierzałem drogę komputer-lodówka-komputer... Niestety cały świat uparł się, że urlop oznacza, że mam wolne. Koledzy ciągle wydzwaniali, aby mnie wyciągnąć na małe jasne /jakbym miał pustą lodówkę/, praca nie dała o sobie zapomnieć, próbując wcisnąc mi coś do roboty, rodzinka także ciągle coś chciała. Ale byłem niczym forteca. Nawet końmi nie udałoby się odciągnąć mnie sprzed monitora... Jedynie wspomniana lodówka i dyskretnie przemilczany kibelek - od czasu, do czasu zmuszały do zapauzowania gry. Od samego początku mego niczym nie skrępowanego grania, miałem zamiar opisać je tu - na Groblogu. Jeszcze tylko jeden rok, jedna bitwa, kolejny kupiec, kolonista, tylko zdławię bunt, zbuduję statek... Zawsze coś się znalazło aby zostać w grze... Dzisiaj jednak zaczynam od pisania, bo Groblog mocno zaniedbałem...

Szkoda tylko, że zostało mi tak mało czasu, bo przecież wszystko co dobre szybko się kończy... Urlop też.

10:22, groblog
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14